piątek, 7 września 2012

Spotkania...

Oprócz bycia florysta, jestem też przede wszystkim architektem krajobrazu, który czasem ubiera się nieco dziadowsko, by wejść w chaszcze wysokie i pokrzywy po szyje, tak by wykonać inwentaryzację zielenii..a z inwentaryzacjami jest tak, że zwykle odbywają się one w najdalszych i najbardziej zapuszczonych zakamarkach. I czasem jak wejdę głęboko i skoncentruje się na obejmowaniu drzew, to zwykle następuje spotkanie z lokalna społecznością, czyli ze standartowym zwrotem:"panie, a co pan tu robi..jak to liczy drzewa..a po co..i za to panu płacą.."..i w ten sposób uplywa zwykle jakieś piętnaście minut. Ale moim ulubionym tematem, który zwykle się odzywa na cmentarzach i pod budynkami i to zwykle pod najpiękniejszymi i najdorodniejszymi dębami, bukami jest stwierdzenie "panie, a czy może pan powiedzieć w urzędzie, by ścieli to drzewo bo mi liście spadają i muszę je zamiatać". Załamuje ręce. Kiedyś takie stare drzewa czczono jako symbol długowieczności, symbol potęgi, ja podziwiam je za majestat i piękno jakie wnoszą w przestrzeń, a z drugiej strony czytam, ze na szczecinskim cmentarzu ludzie wlewaja w drzewa jakieś kwasy, posypuja sola wokół..

Dlatego stojąc pod pięknymi bukami na inwentaryzacji w zespole pałacowo-parkowym w Stolcu mam nadzieję, że inwestor tutaj odpowiednio się nimi zajmie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza